Nauczyciel Montessori

Dla mnie w tym względzie niewątpliwym autorytetem jest dr Maria Montessori, która całe swoje życie poświęciła walce o wszechstronny rozwój każdego dziecka.

Zaczynała swoją pracę z dziećmi upośledzonymi umysłowo, ale jej rezultaty, sukcesy przewyższyły oczekiwania. Okazało się, że podczas zorganizowanego przez nią konkursu, wyniki, uzyskane przez dzieci upośledzone umysłowo były znacznie wyższe niż wyniki dzieci z normą intelektualną. Gdy pytano ją, co spowodowało, że jej podopieczni osiągnęli takie rezultaty, odpowiedziała, ja im tylko pozwoliłam rozwijać się według ich planu rozwojowego.

D. Hume czy J. Locke porównywali zarodek człowieka do "tabula rasa", czyli niezapisanej karty. Przedstawiciele empiryzmu genetycznego twierdzili, że człowiek rodzi się, nie posiadając w umyśle żadnej wiedzy.

Maria Montessori wyznawała tezę całkowicie przeciwną. Uważała, że człowiek zaczyna życie już w łonie matki, najpierw jako embrion, a potem płód. Głosiła, że embrion od samego początku wykazuje predyspozycje niezbędne do jego rozwoju. Porównywała noworodka do "duchowego zarodka", umysłowego ziarenka, które wyrasta na dojrzałą osobowość. Teraz to tylko zależy od jego otoczenia, jakie dostanie bodźce do rozwoju, czy będą one bogate w elementy, pobudzające optymalny i wszechstronny rozwój, czy też destrukcyjne.

Dziecko potrafi dostosować się do różnych sytuacji, jeśli tylko jest otoczone ludźmi. To daje mu wolność, umożliwia przetrwanie w każdych warunkach. Dziecko realizuje ogólnoludzki plan rozwoju, jednakże robi to w sposób charakterystyczny dla siebie, uzależniony od warunków otoczenia. W sprzyjających warunkach rozwija się według własnego rytmu i dzięki wolności wyboru kształtuje swój charakter.

Maria Montessori odkryła "horme", czyli wewnętrzną siłę życia, która pozwala dziecku kreować siebie. Na tej właśnie sile oparła całą swoją pedagogikę. Dzięki niej dziecko ma możliwość rozwoju własnej woli i chęci do nauki.

Oczami wyobraźni przez moment stańmy się 1-2-letnim dziećmi. Zauważyliśmy coś interesującego w naszym otoczeniu. Z wielką pasją poznania biegniemy do przedmiotu czy obiektu, mamy błyszczące oczy i ręce wyciągnięte, aby to dotknąć, zbadać, jak najszybciej, w naszej głowie kołata się myśl: "Co to jest?" Badamy to różnymi zmysłami: wzrokiem, słuchem, smakiem, węchem, czuciem. Ta przyjemność poznania daje nam wielką frajdę, łączy się z czymś przyjemnym, w tym momencie rozbudzamy również zainteresowanie nauką, chcemy to poznać, a tym samym uczyć się czegoś nowego. Z drugiej strony ktoś bliski z dużym bagażem doświadczeń bombarduje nas różnymi komunikatami: nie dotykaj tego, przestań, odejdź, bo dostaniesz lanie. Nie rozumiemy całkowicie, o co mu chodzi. Dostajemy informację, że to jest złe, ale nie rozumiemy, dlaczego. W konsekwencji musimy odejść. Czy zastanawialiście się czasami, co myśli takie małe dziecko? Czy podejmie następną próbę? A co się staje z jego naturalnym zainteresowaniem. Może w zarodku zabijamy go my dorośli, oczywiście w trosce o dziecko.

Co w takim razie robić? Nie stawać na drodze poznania przez dziecko otaczającej go rzeczywistości. Jednocześnie wspierając je musimy czuwać nad bezpieczeństwem, ale obserwując go i dopiero, gdy zaistnieje taka potrzeba wkraczamy. Zanim to zrobimy, przeprowadźmy krótką analizę, czy ten przedmiot czy obiekt stanowi rzeczywiste zagrożenie, czy tylko jest to problem, wyimaginowany przez nas.

Dajmy doświadczać dziecku wszystkiego tego, co chce i gdzie powstanie jego naturalne zainteresowanie, ale, gdy zainteresuje się przedmiotami lub obiektami, stanowiącymi jego bezpośrednie zagrożenie to mówmy mu konsekwentnie "nie", ale zaraz potem wyjaśniajmy, dlaczego. Nie sądźmy, że dziecko w tym wieku nie zrozumie. Jeżeli dacie mu jasny komunikat, że ten przedmiot czy obiekt stanowi dla niego zagrożenie, przyjdzie taka chwila, że zrozumie rodzaj zagrożenia.

Maria Montessori uważała, że "Każda niepotrzebna pomoc jest przeszkodą w rozwoju".

Świadomy rodzic czy nauczyciel wierzy w możliwości dziecka, jego potencjał intelektualny, jego wewnętrzną siłę i chęć rozwijania własnych umiejętności.

Bardzo trudnym zadaniem jest zostać nauczycielem Montessori i niestety nie każdy nauczyciel sprosta temu wyzwaniu. Myślę, że winę za to ponosi także system kształcenia nauczycieli. Poniekąd i to, że nadal zostają nauczycielami, także osoby z przypadku.

Ja miałam w tym względzie zadanie ułatwione, gdyż jako małe dziecko, a potem dorastająca panna, uwielbiałam przebywać w przedszkolu. Moja mama była nauczycielem, a potem dyrektorem przedszkola, więc jakoby wychowałam się w nim. Obserwowałam zajęcia prowadzone przez nauczycielki. Szczególne wrażenie wywarły na mnie zajęcia w przedszkolu na Brzozowej w Zgorzelcu. Było to jeszcze przedszkole KWB "Turów". Teraz, jak widzę, z Internetu jest to przedszkole niepubliczne. Myślę, że wtedy wiele lat temu inaczej kształciło się nauczycieli. W systemie nauczania pewnie była wtedy jeszcze metoda Marii Montessori. Zawsze szybko po szkole pędziłam do przedszkola. Czułam się tam jak w domu. Było to ponad trzydzieści lat temu. Te wspaniałe nauczycielki, oczywiście na czele z mamą, zaszczepiły mi miłość do zawodu. Oczywiście po skończonej szkole podstawowej wybrałam Studium Wychowania Przedszkolnego w Lubomierzu. Podczas swojej nauki już nic nie słyszałam o metodzie. Dopiero teraz na początku lat 90-tych wróciła do łask w Polsce, ale jeszcze nadal młodzi nauczyciele jej nie poznawają w trakcie studiów. Niestety sama nie mogłam realizować się w przedszkolu. Pracę dostałam na początku mojej kariery zawodowej w szkole podstawowej. Uczę w klasach nauczania zintegrowanego. Moje przygotowanie również do pracy w przedszkolu pomogło mi prowadzić lekcje tak, aby uczniowie poprzez zabawę uczyli się. Ostatnia reforma wywołuje tak wielki entuzjazm, a ja tak pracuję od wielu lat.

Rozważając powyższe zagadnienia wysunęłabym tezę - radę za Marią Montessori dla aktualnych i przyszłych nauczycieli: "Najważniejsza jest dorosłego za rozwój poznawczy dziecka, za rozwój jego osobowości, wyrastająca z pedagoga".

Z tezy wynikają rady dla dobrego nauczyciela:

  1. Wyznawaj podstawową cnotę "mądrej rezerwy" w stosunku do dziecka i "uszanowania dla pożytecznej aktywności", przejawianej przez niego.
  2. Zrezygnuj z własnej aktywności na konto aktywności dziecka.
  3. Zaufaj dziecku i wierz w jego możliwości rozwojowe, siłę jego umysłu.
  4. Aby dziecko mogło stać się aktywne, Ty musisz najpierw przyjąć postawę bierną. Dziecko może wyjść na pierwszy plan na tyle, na ile nauczyciel się wycofa.
  5. Naucz się opanowywać wobec dziecka. Samoopanowanie i samodyscyplina jest w tym procesie bardzo ważna. Stłumienie, opanowanie i przezwyciężenie uczuć gniewu, dumy czy pychy oznaczają wyzwolenie dziecka i nieprzeszkadzanie mu w twórczej pracy samokształcącej.
  6. Dobry nauczyciel musi stać się pokorny i cierpliwy wobec dziecka, aż pojawią się u niego fenomeny: koncentracja, polaryzacja i normalizacja.
  7. Zawsze postawa nauczyciela ma być postawą miłości wobec każdego dziecka.
  8. Koniecznym jest, aby postawa nauczyciela przerodziła się w krytyczną samoobserwację, aby ukształtował w sobie wzór godny do naśladowania przez dziecko. Inaczej mówiąc, jeżeli chcemy, aby dziecko postępowało w określony sposób, musimy mu dostarczyć pozytywnych wzorców samego siebie.
  9. Nauczyciel " jeśli rzeczywiście chce dawać wsparcie, musi iść za dzieckiem, swoje własne poczynania, postępowanie uzależnić od dziecka.....nie odwrotnie". W związku z tym musi ograniczyć, a w końcu wycofać całkowicie bezpośredni wpływ na dzieci, bezpośrednią ingerencję na rzecz pośredniej pomocy, tylko w tym przypadku, gdy dziecko o nią poprosi.

Po przestudiowaniu dzieł Montessori można określić następujące pedagogiczne i dydaktyczne zasady:

  1. Aktywizację, której celem jest samodzielna praca własna dzieci, przede wszystkim przez "swobodny wybór" materiału, a przez to zadań poznawczych i przez swobodne poruszanie się po sali, zgodnie z "wolnością poruszania się wśród grup" w imię " swobody uczenia się na różnych poziomach nauczania", uczenia się wzajemnego w grupach wymieszanych wiekowo,
  2. "ograniczenie ingerencji", tzn. pomaganie dziecku tylko na tyle, by samo (powtórnie) mogło pracować dalej, albo na tyle, na ile samo dziecko sobie życzy,
  3. indywidualizowanie,
  4. uwzględnianie potrzeb fizycznych, fizjologicznych i psychicznych,
  5. uzmysławianie, przede wszystkim przez doznania zmysłowe,
  6. respektowanie osobowej głębi wewnętrznej młodego człowieka; "Pozostaw dziecku jego tajemnicę!".

Tym zasadom postępowania nauczyciela odpowiadają zasady uczenia się ucznia:

  1. małe, systematycznie nadbudowywane kroki poznawcze,
  2. wewnętrzna motywacja ( budzenie zainteresowania i nawiązywanie do zainteresowań),
  3. indywidualne tempo uczenia się,
  4. powtórzenie.


Tymi wytycznymi kieruję się jako dyrektor Niepublicznego Punktu Przedszkolnego "Odkrywcy Wiedzy" i Prywatnego Przedszkola Montessori ku optymalnemu rozwojowi dzieci na drodze stworzenia "najlepszych warunków rozwojowych" moich podopiecznych. I dlatego warto mi zaufać.

Bibliografia
A. Skrypt – wybór tekstów źródłowych autorstwa Marii Montessori oraz opracować, dotyczących jej teorii pedagogicznych.
B. "Zrozumieć Montessori" Małgorzata Miksza,
C. "Pedagogika Montessori w przedszkolu i szkole" Kristina Skjold Wennerstron, Mari Broderman Smeds.

Newsletter Zapisz się!

Nasze motto:

"Jeśli naprawdę chcemy dokonać pozytywnych zmian w naszym życiu i rozszerzyć światło cywilizacji na szersze forum, to musimy się zwrócić do dziecka"
Maria Montessori